O tym jak Józef Weyssenhoff miał pecha w pokera

Józef Weyssenhoff, znakomity pisarz, arystokrata znany był ze swojego zacięcia do hazard. Niektórzy twierdza, iż był on uzależniony od niego. Adam Grzymała-Siedlecki opisał prawdopodobnie ostatnią grę Weyssenhoff’a, która była zarazem jego największą porażką przy stole pokerowym.

Opis ten znalazł się w książce “Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim”. W 1894 roku Weyssenhoff znalazł się w elitarnym Jacht Klubie w Petersburgu gdzie zasiadł do pokera. W pewnym rozdaniu zeszły mu się w ręce cztery króle. Weyssenhoff trochę doświadczenia posiadał, dlatego wiedział że bić go może jedynie kareta as’ów, co było jednak bardzo nieprawdopodobne.

Zafascynowany tym szczęściem zaczął coraz wyżej podbijać stawkę, nie zwrócił uwagę iż grający naprzeciw niego wielki książę Borys Włodzimierzowicz także bez mrugnięcia okiem dorzuca się do puli. Gdy doszło do pokazania kart, Weyssenhoff dumnie wyłożył karetę króli, która po chwili została przebita przez karetę asów Włodzimierzowicza. Tak opisuje finał tego zdarzenia Adam Grzymała-Siedlecki:” …Podobno triumfator chciał zrzec się części pieniędzy, bo oznaczało to dla Weyssenhoffa ruinę, ale Weyssenhoff uniósł się honorem i propozycji nie przyjął.

Znajdował się tam również inny polski arystokrata, hr. Maurycy Zamoyski, i on uratował Weysenhoffa w ten sposób, że udzielił mu pożyczki, z tym, że jej zwrot będzie egzekwowany z posiadłości ziemskiej. W ten sposób Józef Weyssenhoff stracił Samoklęski, ale literatura zyskała wybitnego pisarza. Przeniósł się do Warszawy i od tego czasu zaczęła się jego kariera literacka…”
Zobacz także
O tym jak Józef Weyssenhoff miał pecha w pokera
Zafascynowany tym szczęściem zaczął coraz wyżej podbijać stawkę, nie zwrócił uwagę iż grający naprzeciw niego wielki książę Borys Włodzimierzowicz także bez mrugnięcia okiem dorzuca się …

Bonusy hazardowe